Lider na polu minowym. Jak rozbrajać pułapki komunikacyjne.

Lider na polu minowym. Jak rozbrajać pułapki komunikacyjne.

Bycie liderem produkcji może czasami przypominać stąpanie po polu minowym – jeden nieuważny krok i… zamiast sprawnego zespołu masz chaos, konflikty i atmosferę, w której nikt nie chce pracować. Może to być pochopna decyzja, brak reakcji w kluczowym momencie albo jedno nieprzemyślane zdanie, które działa jak lont podłożony pod relacje w zespole. Czasem nie zauważasz tych pułapek, myślisz „Jak to się mogło stać? Co poszło nie tak?” Masz wrażenie, że twój autorytet rozsypuje się w drobny mak, a ty nie wiesz, gdzie popełniłaś błąd.

Za chwilę poznasz pięć sposobów działania, które gwarantują ci wejście na minę z przytupem. Pięć przedstawionych poniżej historii, to sytuacje, które zdarzyły się naprawdę, choć nieco je zmodyfikowałam na potrzeby tego artykułu.

Ponieważ jednak zależy mi, żebyś nie wdepnął na miny, na które weszli ich bohaterowie, udzielę ci kilku saperskich wskazówek, jak takie miny rozbroić, zanim wybuchną.

Jesteś gotowy? No to zaczynamy.

 

Sposób nr 1: Ośmiesz autora pytania – szybko utniesz temat!

Marta, świeżo upieczona liderka, właśnie objęła nowe stanowisko. Chciała zrobić dobre wrażenie, pokazać, że ma wiedzę i pewność siebie. Zespół obserwował ją uważnie – Czy będzie wymagająca? Czy będzie dało się z nią dogadać?

W pewnym momencie podszedł do niej Paweł, jeden z bardziej doświadczonych pracowników i wskazując na biało-żółty symbol na maszynie zapytał:

Marta, co oznacza ten znaczek tutaj?

Marta spojrzała na niego, parsknęła śmiechem i odpowiedziała pytaniem:

Paweł, trzy lata tu pracujesz i nie wiesz?

Kilka osób z zespołu wymieniło porozumiewawcze spojrzenia. Paweł zrozumiał, że się wygłupił. Po co pytał? Wszyscy na pewno uznali go za niekompetentnego. Pokiwał głową, mruknął coś pod nosem i odszedł. Lepiej się było nie wychylać – pomyślał.

Jak Marta mogła zareagować inaczej?
Mogła potraktować pytanie jako szansę na edukację zespołu:

  • Dobre pytanie! Ten znaczek oznacza X. Wiesz co, sprawdźmy razem instrukcję – zobaczymy, czy coś jeszcze jest do wyjaśnienia”
  • „Świetnie, że pytasz! To oznacza Y. Gdybyś miał jakieś wątpliwości w przyszłości, od razu daj znać.”

W ten sposób nie tylko udzieliłaby informacji, ale też pokazała, że pytania są mile widziane.

Sposób nr 2: Nie chwal – bo jeszcze poproszą o podwyżkę!

Krzysztof był liderem zespołu od kilku lat i dobrze znał swoich ludzi. Był przekonany, że nie ma sensu ich chwalić, bo jedyne, co usłyszy w odpowiedzi, to: „To kiedy podwyżka?”.

Pewnego dnia, po trudnym okresie, zespół Janka wykonał zadanie przed czasem. Wszyscy odetchnęli z ulgą – udało się! Janek podszedł do Krzysztofa z lekkim uśmiechem, wyraźnie czekając na jakąś reakcję.

Ale Krzysztof tylko pokiwał głową i powiedział:

Dobra, lecimy dalej, jeszcze sporo roboty.

Janek westchnął cicho i wrócił do pracy. Po chwili usłyszał szepty kolegów:

Myślisz, że w ogóle zauważył, że zrobiliśmy to szybciej niż ktokolwiek?
— Nie liczyłbym na to. Może jakbyśmy się pomylili, to by coś powiedział
.

Efekt? Motywacja w zespole spadała szybciej niż poziom kofeiny w ich organizmach. W końcu po co się starać, skoro i tak nikt tego nie docenia?

 Jak to rozegrać inaczej? Przede wszystkim nie warto unikać pochwał, w obawie, że docenienie pracownika zamieni się w negocjacje płacowe.

Jeśli taka sytuacja wydarzy się tobie bądź przygotowany i skorzystaj z następującego schematu:

  • Informacja: „Kiedy tak reagujesz na moją pochwałę, tracę ochotę, by mówić Ci, co doceniam w Twojej pracy.”
  • Potrzeba – Zależy mi na tym, żebyś wiedział, jak odbieram twoje zaangażowanie.
  • Pytanie – „Czy chcesz słyszeć ode mnie pochwały, nawet jeśli nie będą się wiązały z podwyżką?”

Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, jest szansa na:

  • Porozumienie – „Dobrze, w takim razie będę mówił, co doceniam w twojej pracy.

W takich sytuacjach nagle okazuje się, że ludzie naprawdę chcą być doceniani, nawet bez natychmiastowej podwyżki.

Sposób nr 3: Śmiało ochrzaniaj za błędy – na pewno problem zniknie!

Michał, doświadczony pracownik produkcji, podszedł do swojego przełożonego z nietęgą miną.

Szefie, muszę się przyznać… Zrobiłem coś niezgodnie ze standardami i… no, mamy problem na linii.

Co może zrobić szef, aby skutecznie zniechęcić pracownika do przyznawania się do błędów w przyszłości i zaoszczędzenia mu stresu. Oto kilka sprawdzonych metod:

  • My? To ty masz problem. Zapomnij o premii.” (bo kara finansowa zawsze motywuje do szczerości… albo i nie)
  • Nie spodziewałem się tego po tobie, co ci strzeliło do głowy. Jesteś kompletnie nieodpowiedzialny!” (idealne, jeśli chcesz, żeby więcej nie przyszedł z żadnym problemem, a może i w ogóle do pracy)
  • Co ty sobie wyobrażałeś?!” (pytanie retoryczne, dla wizjonerów, ale skutecznie podcina skrzydła)
  • Wiesz, ile mnie to będzie kosztowało tłumaczenia?!” (tak, bo przecież to główny problem – twoja niewygoda, a nie skutki błędu)

Efekt?  Michał przestał się tłumaczyć. Po co? Przecież szef już zdecydował, że to wyłącznie jego wina. Odchodzi z poczuciem, że więcej nie ma sensu się odzywać. 

Następnym razem nie przyjdzie się przyznać, a Michał o problemie dowie się ostatni, kiedy będzie już za późno na szybką interwencję.

W tej sytuacji można też wybrać metodę na „wspólnika przestępcy”:

  • Widział cię ktoś?!” (bo jak nikt nie widział, to może uda się zamieść sprawę pod dywan)

Sam widzisz, ile jest możliwości działania w tej sytuacji. Jeśli jednak zależy ci, żeby pracownicy zgłaszali błędy, zanim zrobi się naprawdę gorąco, warto zmienić podejście. Spróbuj zadziałać inaczej:

Doceń, że się przyznał – „Dzięki, że mi to mówisz, to ważne.”

Wyraź jasne stanowisko – „Wiesz, że działanie wbrew standardom to poważna sprawa i nie pochwalam tego. Nie ukrywam, że jestem zły.”

Dopytaj o przyczynę – „Co się stało? Jak do tego doszło?”

Dopytaj o skutki – „Jakie są konsekwencje?

Zapytaj o naprawę sytuacji – „Jak możesz to teraz naprawić?”

Zaproponuj swoje rozwiązanie (jeśli to będzie konieczne) – „Moja propozycja naprawy sytuacji jest następująca:…”

Zaproponuj wsparcie – „Jak mogę ci pomóc, żeby to się nie powtórzyło?”

Brzmi prosto? Bo to naprawdę proste i jednocześnie skuteczne – zamiast uczyć ludzi zamiatania problemów pod dywan, zachęcasz ich do mówienia prawdy.

 Sposób nr 4: „To wszystko nie ma sensu!” – Dzielnie walcz o swoją rację, zamiast zadawać pytania.

Podczas zebrania działu produkcji, po wysłuchaniu prezentacji szefa, jeden z pracowników, Bartek, odezwał się wyraźnie zniecierpliwiony:

To wszystko nie ma sensu!

Lider spojrzał na niego uważnie. I co teraz? To bardzo ważny moment. Ważna decyzja. Udowodnić mu, że się myli, czy spróbować zrozumieć jego punkt widzenia?

W przypadku wyboru pierwszej opcji, może wybrać jedną z poniższych, bardzo inspirujących odpowiedzi:

„Nie mamy czasu, nie komplikuj!”

„Jak to nie ma sensu?! Przecież mamy KPI, procedury, a do tego korporacyjne wartości na ścianie!”

„Zawsze szukasz dziury w całym!”

„Nie interesuje mnie twoje zdanie, mądrzejsi od ciebie nad tym pracowali” (to jest hit)

„Po prostu musisz się bardziej postarać!” (klasyka w stylu „Masz problem? Przestań go mieć.”)

Efekt? Bartek przestaje angażować się w dyskusję, a jego frustracja narasta.

A gdyby tak wybrać drugą opcję i wykorzystać pytanie klaryfikujące, żeby lepiej zrozumieć, co pracownik ma na myśli?

  • Co konkretnie, według ciebie, nie ma sensu?”
  • „Co by sprawiło, że to miałoby dla ciebie większy sens?”
  • „Jak możemy to poprawić?”

Zamiast walki i irytacji, mamy informację zwrotną, którą można wykorzystać do ulepszenia procesu. A może taka rozmowa pomoże pracownikowi lepiej zrozumieć o co chodzi i rozwiać obawy, które nadal ma. Magia! A przy okazji – twój pracownik czuje, że jego zdanie ma znaczenie, a nie że jest trybikiem w korporacyjnej machinie, bez prawa głosu.

Sposób nr 5: „Co się będę szarpał…” Przymykaj oko a nowe standardy stworzą się same.

Tomek był liderem zespołu od kilku lat. Na początku trzymał się zasad twardo – jeśli praca kończyła się o 16:00, to znaczyło, że pracownicy wychodzą o 16:00, a nie pięć minut wcześniej. Ale potem zobaczył, że kilku ludzi zaczęło się zbierać o 15:55. Cóż, pięć minut to żadna tragedia – pomyślał. Nie będę się szarpał o takie drobiazgi.

Z czasem „minus pięć minut” stało się normą. A potem zaczęło się „minus dziesięć minut”.  Zanim Tomek się zorientował, zespół działał w nowej, nieoficjalnej strefie czasowej, w której 16:00 oznaczało 15:50.

Pewnego dnia postanowił jednak coś z tym zrobić.

Panowie, musimy wrócić do przestrzegania godzin pracy”.

Ale zamiast kiwnięć głową, usłyszał całą serię wymówek:

No ale przecież wszyscy tak robią!”
„Wojtek (inny lider) nie ma nic przeciwko, a ty się musisz czepiać.”
 „Co ci się nagle stało? Masz zły dzień?”
„Szefie, my tu tradycję pielęgnujemy!”

„O co ci chodzi, to tylko kilka minut.”

I wtedy zrozumiał – przymykanie oka zamieniło się w nowy standard, którego teraz będzie naprawdę trudno się pozbyć.

 Wobec tak mocnych argumentów najłatwiej jest odpuścić. Ale może jednak warto zawalczyć o to, żeby ustalone zasady były przestrzegane? Żeby odwrócić to, co się stało, warto podjąć następujące działania:

  • Dojdź do porozumienia z innymi liderami.Jeśli jeden lider na coś pozwala, a drugi tego samego zabrania, to cały system się sypie.
  • Zwołaj zespół i nazwij rzeczy po imieniu.Słuchajcie, przez jakiś czas godziny pracy były traktowane… luźno. Ale od dziś wracamy do zasad. To, że coś było normą, nie znaczy, że było w porządku.
  • Wprowadź konsekwencje.Nie chodzi o groźby, ale o jasny przekaz: „Reguły są po to, żeby ich przestrzegać, a nie po to, żeby udawać, że ich nie ma.”

 Zasady działają tylko wtedy, gdy się ich przestrzega. Jeśli lider ich nie egzekwuje, ludzie szybko uczą się, że można je dowolnie naginać.

Pole minowe w zarządzaniu nie jest czymś, czego można całkowicie uniknąć, ale można nauczyć się po nim poruszać. Każdy błąd to sygnał, że coś wymaga poprawy – ignorowanie go tylko zwiększa ryzyko kolejnej eksplozji. Najlepsi liderzy nie udają, że błędów nie ma, lecz potrafią je rozpoznawać, analizować i wyciągać wnioski.

Jeśli zamiast nieświadomie wchodzić na miny, zaczniesz budować swój autorytet na solidnych fundamentach – jasno określonych zasadach, dobrej komunikacji i szacunku do ludzi – szybko zauważysz, że twój zespół idzie za tobą, mając pewność, że nie poprowadzisz ich na manowce.

To oczywiście tylko kilka przykładów, takich historii mam znacznie więcej. Przez 25 lat pracy sporo się ich nazbierało. Jeśli cię zaciekawiły i chcesz poznać ich więcej, to zapraszam na moje warsztaty dla liderów.

Dlaczego szefowie wolą się wypalać niż delegować zadania?

Dlaczego szefowie wolą się wypalać niż delegować zadania?

Menedżerowie często zastanawiają się, skąd biorą się ich niepowodzenia w delegowaniu, przeciążenie i narastające zmęczenie. Zwykle proszą o narzędzia, jak to robić lepiej, jak radzić sobie z oporem zespołu, jak wreszcie uzyskać upragniony czas na to, co naprawdę ważne.

A jednak, gdy zatrzymamy się przy pytaniu o prawdziwe przyczyny, niemal zawsze wracamy do tego samego miejsca: do przekonań, które w ciszy i pod powierzchnią decyzji wpływają na to, co i jak delegujemy.

Poniższa historia opowiada o tym, co najczęściej dzieje się właśnie tam, w głowie menedżera, gdzie decyzja „zrobię to sam” zaczyna wydawać się najbezpieczniejszym wyborem.

 „Kiedy weszłam do sali, było jeszcze przed dziewiątą.
Kilka osób już siedziało przy stole, ktoś kończył kawę, ktoś zerkał w kalendarz, ktoś pisał coś w laptopie, głośno i pośpiesznie stukając w klawisze.  Atmosfera była spokojna, ale czuć było tę mieszankę niepewności i zaciekawienia, która często pojawia się na początku warsztatu, kiedy uczestnicy nie wiedzą jeszcze, czego się mogą spodziewać.

Przedstawiłam się krótko. Kilka zdań o tym, po co się spotykamy i jak będzie przebiegał nasz warsztat. Bez długich wstępów. Umówiliśmy się na rozmowę o codzienności menedżerskiej, tej, o której zwykle nie ma czasu porozmawiać na spokojnie.

Zacznę od pytania. A was proszę o odpowiedzi. – powiedziałam po chwili.

Położyłam na środku stołu plik kolorowych karteczek post- it.

Jedno zdanie na jednej karteczce – dodałam – Dlaczego szefowie nie delegują zadań?

Przez moment było cicho.
Potem długopisy poszły w ruch.

Pierwsze karteczki pojawiły się szybko.

„Szybciej zrobię sam”.
„Nie mam czasu na tłumaczenie”.
„Wolę zrobić sam niż tracić czas”.

Po chwili dołączały kolejne, bardzo podobne. Jakby ktoś tylko zmieniał słowa, a sens zostawał ten sam.

No bo tak jest – odezwał się Marek. – Mam wybór, zrobić sam albo tłumaczyć pół godziny. W praktyce wybór jest prosty.

A potem wszystko zostaje na twojej głowie – skomentował Jerzy.

Może i tak – odpowiedział Marek – Ale przynajmniej wiem, że będzie zrobione.

Na tablicy zaczęły pojawiać się kolejne karteczki:

„Bo pracownik nie zrobi, jak trzeba”.
„Bo trzeba będzie poprawiać”.
„Lepiej nie ryzykować”.

Marek spojrzał na tablicę a potem na mnie.
Po prostu boimy się, że coś pójdzie nie tak. To normalne.

Przez moment nikt się nie odezwał. Kilka osób pokiwało głową.

Dopiero po chwili Piotr odchrząknął.
Ja bym tego nie nazywał strachem. To jest wyciąganie wniosków z doświadczenia. Życiowa mądrość szefa. Delegujesz, słyszysz „zrobione”, a potem się okazuje, że zrobione jak trzeba to to nie jest. I wracasz do punktu wyjścia. A nawet gorzej, bo musisz poprawiać.

Spojrzałam na niego z zainteresowaniem:
Piotrze, powiedz, proszę, co konkretnie znaczy dla Ciebie „jak trzeba”?

Zastanowił się przez chwilę.
To ma być zrobione porządnie. Tak, żebym nie musiał poprawiać. Żebym mógł to wziąć i dalej puścić. Bez niespodzianek.

Anna uniosła wzrok znad notatnika.
Mogę powiedzieć, co ja rozumiem przez „zrobione jak trzeba”?

Piotr wzruszył ramionami.
Jasne.

Dla mnie to znaczy, że druga osoba wie, jaki ma być efekt, na co zwrócić uwagę i gdzie są granice jej decyzji, a kiedy powinna przyjść do mnie. – powiedziała spokojnie. – I że ja mam sprawdzone, czy ona rozumie to tak samo jak ja.

No ale przecież ludzie nie pracują tu od wczoraj, mają doświadczenie, więc jak można zepsuć proste zadanie – zaprotestował Piotr.

Jasne, że nie pracują od wczoraj, chociaż pewnie niektórzy tak – odezwała się Kasia. – Ale czasem nawet nie sprawdzamy czy mówimy o tym samym. Zakładamy, że ktoś „wie”.

Albo że powinien wiedzieć – dorzucił Marek.

No bo powinien wiedzieć – Piotr prawie krzyknął – czy ja mam ciągle zmieniać ludziom pampersy? Bez przesady.

Kilka osób parsknęło krótkim śmiechem.

Z boku tablicy zaczęły pojawiać się kolejne hasła:

„Odpowiedzialność i tak jest moja”.
„Jak coś pójdzie nie tak, to ja ponoszę konsekwencje”.
„Nie lubię świecić oczami za kogoś”.

I tu koło się zamyka – odezwał się Michał, który do tej pory milczał – Deleguję czy nie, i tak ja za to odpowiadam.

Ja też nie lubię świecić oczami za pracowników – dodała Kasia – Ani przed szefem, ani przed klientem.

Dokładnie – ktoś inny przytaknął. – Nikt nie pyta, kto robił zadanie. To i tak będzie moja wina jak coś pójdzie nie tak.

Nie ma się czemu dziwić, że nie delegujemy – padło z drugiej strony stołu.

Tylko że to nie wszystko – wtrącił Piotr. – Bo dochodzi jeszcze jedna rzecz. – tu zawiesił tajemniczo głos patrząc przed siebie.

Jaka? –  zapytała Kasia.

Ludzie nie chcą się angażować – odpowiedział – niektórzy są leniwi, nie chce im się, robią po łebkach. No takich ludzi mamy.

A jak pytasz, co jest nie tak, to słyszysz tylko o pieniądzach. – dodał Wojtek

– „Daj podwyżkę, to się zaangażuję” – ktoś zacytował, nie kryjąc irytacji.

I wtedy łatwo dojść do wniosku, że lepiej zrobić samemu – podsumował Marek. – Bo przynajmniej nie musisz słuchać tego marudzenia.

Zapadła cisza. Nie niezręczna. Raczej taka, w której nikt nie miał ochoty polemizować z innymi, a raczej myślał podobnie.

Na górze tablicy pojawiła się jeszcze jedna kartka:

„Przestanę być potrzebny”.

Serio? – Ktoś zaśmiał się krótko, trochę nerwowo.
Nie wiedziałem, że inni też tak mają – Krzysztof odezwał się po raz pierwszy.

Ja też nie – odezwał się Piotr – Szczerze? Trochę mi ulżyło.

Piotrze, ale ty serio jesteś niezastąpiony – zaśmiała się Ania – o co Ty się martwisz?

A weź przestań, nie ma takich ludzi – odparł Piotr

Myślałem, że to tylko mój problem – dodał ktoś z końca sali.

 

Odsunęliśmy się kilka kroków i spojrzeliśmy na tablicę z dystansu.

Podobne zdania. Podobne obawy. I kilka głównych problemów.

  • Presja czasu.
  • Strach przed błędem.
  • Odpowiedzialność, którą trudno oddać.
  • Obawa przed utratą znaczenia
  • I cała lista ocen, które padają w stosunku do pracowników

No dobra – Piotr przerwał ciszę – To wszystko jest jasne. Ale co z tym zrobić?

Przez chwilę nikt się nie odzywał.

Zanim przejdziemy do narzędzi – odpowiedziałam – zatrzymajmy się na chwilę. Proszę, żebyście się przez chwilę zastanowili i żeby każdy z was odpowiedział na następujące pytanie: „Która z tych obaw najczęściej pojawia się u ciebie w momencie, gdy myślisz o delegowaniu – i jak to wpływa na Twoją pracę?”

Zapadła cisza. Spokojna. Bez napięcia. Uczestnicy w skupieniu zapisywali odpowiedzi w swoich notatnikach. To był początek bardzo ciekawego spotkania.”

A jak jest u Ciebie? Jaka pierwsza myśl pojawia się, kiedy chcesz delegować zadania, któremuś ze swoich pracowników?

 

INFORMACJA ZWROTNA JAK KOMPAS, CZYLI JAK FEEDBACK PROWADZI ZESPÓŁ DO CELU

INFORMACJA ZWROTNA JAK KOMPAS, CZYLI JAK FEEDBACK PROWADZI ZESPÓŁ DO CELU

Autor: Dorota Mejri

Wyobraź sobie grupę ludzi, którzy razem próbują dotrzeć do celu na nieznanym terenie. Bez mapy, bez kompasu, czasem nawet bez wskazówek, w którą stronę iść. Każdy ma swoje pomysły, gdzie mogą być ukryte skarby, ale jeśli lider zespołu nie daje wyraźnych sygnałów, którędy prowadzi droga, wszyscy prędzej czy później utkną w martwym punkcie.

Informacja zwrotna to właśnie taka mapa – pozwala zespołowi zrozumieć, co działa, co wymaga poprawy i dokąd warto zmierzać.

Mapa bez szczegółów. Czyli dlaczego szczerość jest niezbędna.

Miałam okazję współpracować z Michałem, liderem, który nade wszystko pragnął… by jego zespół go lubił. Michał nie chciał sprawiać nikomu przykrości, więc unikał konfrontacji jak ognia. Gdy ktoś przynosił mu raport lub projekt, który odbiegał od jego oczekiwań, nigdy nie mówił tego wprost. Zawsze znajdował wymijające słowa, chwalił, a jeśli raport wymagał większych poprawek, często sam siadał po godzinach i dopracowywał go za pracownika. Był przekonany, że w ten sposób unika konfliktów i podtrzymuje dobrą atmosferę w zespole.

Jednak pewnego dnia sytuacja wymknęła się spod kontroli. Michała zabrakło na ważnym spotkaniu z dyrektorem, więc pracownik sam zaprezentował swój raport. I była to, niestety, bolesna chwila prawdy.  Reakcja przełożonego była szybka i stanowcza: „Ten raport jest niekompletny i nieprzydatny”. Dla pracownika był to zimny prysznic, bo przecież zawsze słyszał od Michała, że jego raporty są „w porządku”.

Zdezorientowany, natychmiast po powrocie Michała, zwrócił się do niego z pytaniem: „Dlaczego nigdy mi nie powiedziałeś, że coś jest nie tak? Przecież poświęciłem na to sporo czasu i myślałem, że jest dobrze!”. Michał poczuł się skonfrontowany z czymś, od czego próbował uciec. Uświadomił sobie, że unikanie szczerości, by nie popsuć atmosfery, doprowadziło do sytuacji, w której pracownik czuł się oszukany, a sam Michał stracił wiarygodność. Choć jego intencje były pozytywne, unikanie krytyki sprawiło, że pracownik nie miał szans się poprawić, bo nigdy nie usłyszał, co robi nie tak.

Czasem liderzy pytają mnie: „A jeśli taki feedback pogorszy nasze relacje?”. Moja odpowiedź brzmi: autentyczna, konstruktywna informacja zwrotna buduje, a nie niszczy relacje.  Lider, który mówi prawdę o pracy, pokazuje, że wierzy w możliwość poprawy – i w rezultacie naprawdę wzmacnia relacje.

Michał sądził, że chroni atmosferę w zespole, unikając trudnych rozmów, ale zamiast tego wprowadził zespół w pułapkę fałszywego poczucia bezpieczeństwa. Mapa zespołu była pełna białych plam.

Feedback działa w obie strony. Lider też potrzebuje wskazówek.

Lider powinien udzielać informacji zwrotnej, ale, co może być znacznie trudniejsze, być gotowy przyjmować ją od pracowników.  Liderzy, którzy przyjmują feedback od swoich zespołów, budują kulturę otwartości i zaufania. Wielokrotnie rozmawiałam na ten temat z liderami, przekonując ich do tego, że jeśli chcą, aby pracownicy dobrze reagowali na informację zwrotną, to najpierw sami powinni pokazać, jak taka reakcja powinna wyglądać. Dobrym pomysłem jest zadanie pracownikom dwóch pytań: 1. Co w moich działaniach pomaga Wam osiągać rezultaty i budować zaufanie w naszym zespole? 2. Co w moich działaniach utrudnia Wam osiąganie rezultatów i zmniejsza zaufanie w zespole?

Tu oczywiście pojawia się pierwszy punkt oporu: „A jeśli dowiem się czegoś bardzo nieprzyjemnego?”. Wtedy odpowiadam: „Pracownik tak o Tobie myśli, bez względu na to, czy o tym wiesz, czy nie. Jeśli będziesz wiedział, możesz to zmienić i dzięki temu zbudować lepszą relację”.

Jeff Bezos, twórca Amazona, słynie z tego, że regularnie prosi o feedback – zarówno od klientów, jak i od pracowników. To dzięki ich uwagom Amazon nieustannie wprowadza innowacje. Lider, który słucha, to lider, który zawsze ma aktualną mapę.

Informacja zwrotna to nie krytyka. To wskazówki na drodze.

Doskonałym przykładem lidera, który potrafił mistrzowsko udzielać feedbacku, jest Satya Nadella, dyrektor generalny Microsoftu. Gdy obejmował stanowisko w 2014 roku, firma była w trakcie transformacji i potrzebowała nowego podejścia zarówno do technologii, jak i kultury pracy. Nadella szybko zrozumiał, że kluczowym elementem sukcesu będzie otwarta i oparta na zaufaniu komunikacja – w tym odpowiednie podejście do informacji zwrotnej.

Nadella wprowadził w Microsoft kulturę „growth mindset” (mentalności rozwoju), która kładła nacisk na naukę z błędów. Podczas spotkań i przeglądów projektów nie skupiał się na krytykowaniu porażek czy wypunktowywaniu win, ale raczej na wspólnym analizowaniu, co można zrobić inaczej, aby lepiej wykorzystać szanse w przyszłości. Na przykład, gdy zespół pracujący nad chmurą Azure napotkał poważne trudności w konkurencji z Amazon Web Services, Nadella nie oskarżał swoich pracowników o brak efektywności. Zamiast tego jasno wskazał, że problem leży w podejściu do klientów: firma była zbyt skupiona na sprzedaży produktów zamiast na rozwiązywaniu problemów użytkowników. Podczas warsztatów Nadella i jego zespoły omawiali, co można zrobić, aby zmienić ten kierunek. Skupiono się na edukacji zespołów sprzedażowych i ulepszaniu doświadczeń klientów, co zaowocowało ogromnym wzrostem udziału Azure na rynku w kolejnych latach.

Wielu liderów boi się, że dawanie feedbacku zostanie odebrane jako krytyka. Tymczasem dobra informacja zwrotna to jak pomocna notka na marginesie mapy: „Z tej strony idzie się szybciej, ale trzeba uważać na bagna”. Nie chodzi o to, by podcinać skrzydła, ale by wskazać, gdzie warto coś poprawić, by uniknąć kolejnych błędów.

Nadella konsekwentnie demonstruje, że feedback to nie ocena końcowa, lecz część procesu ciągłego doskonalenia. Zamiast stawiać ludzi pod ścianą, daje im przestrzeń do refleksji i inspiruje do działania. Dzięki jego podejściu Microsoft nie tylko odzyskał dawną pozycję na rynku, ale stał się firmą, którą pracownicy postrzegają jako miejsce sprzyjające nauce i innowacjom.

Docenianie jest jak kompas. Utrzymuje kurs.

Jednym z najlepszych przykładów liderki, która doskonale chwali i motywuje ludzi, jest Indra Nooyi, była dyrektor generalna PepsiCo. Nooyi była znana z wyjątkowego podejścia do doceniania pracy swoich zespołów i budowania pozytywnej kultury organizacyjnej.

Jednym z jej najbardziej inspirujących zwyczajów było pisanie osobistych listów do rodzin pracowników, w których wyrażała wdzięczność za ich wkład w sukces firmy. Podczas gdy większość liderów ogranicza się do formalnych podziękowań w pracy, Nooyi rozumiała, że prawdziwe uznanie powinno być bardziej personalne. Listy te były szczególnie wartościowe dla rodzin pracowników, które mogły zobaczyć, jak ich bliscy przyczyniają się do rozwoju firmy i jak ważną rolę odgrywają.

Przykładem jej podejścia było docenienie zespołu odpowiedzialnego za rozwój zdrowych produktów w PepsiCo. Nooyi nie tylko chwaliła ich publicznie na spotkaniach, ale także mówiła w wywiadach o ich pracy, podkreślając, jak innowacyjność i zaangażowanie tego zespołu wpłynęły na wizerunek firmy. Używała konkretów: zamiast ogólnych pochwał, podkreślała dokładnie, co zostało zrobione dobrze, jak np. prace nad obniżeniem zawartości cukru w produktach czy innowacyjne opakowania.

Feedback jest szczególnie ważny, gdy chodzi o docenianie pracy. Pochwała za dobrze wykonane zadanie pokazuje, że jesteśmy na właściwym kursie.

Zdolność Nooyi do dawania trafnego, szczerego feedbacku, zarówno w formie pochwał, jak i wskazówek do poprawy, budowała ogromne zaufanie w zespole. Pracownicy PepsiCo czuli się nie tylko zmotywowani, ale także dumni z tego, co robią. Dzięki takim działaniom Nooyi stała się wzorem liderki, która traktuje uznanie jako kluczowy element budowania zaangażowania i rozwoju ludzi.

Feedback, który inspiruje do działania. Nie uzależnia od lidera.

Kamil był bardzo zaangażowanym szefem, był przekonany, że im więcej bierze na siebie, tym bardziej buduje swój autorytet i szacunek w zespole. Był obecny w każdej decyzji, każdym projekcie, nawet najmniejszym zadaniu. Chciał wiedzieć o wszystkim, dosłownie o wszystkim. Bez jego wiedzy i aprobaty nie można było zamówić długopisów, a każdy drobiazg musiał przejść przez jego biurko. Wydawało mu się, że w ten sposób pokazuje, jak bardzo jest zaangażowany.

Kamil wierzył, że taka kontrola wzmacnia jego pozycję lidera. W końcu, jak sądził, „dobry szef trzyma rękę na pulsie”. Ale im bardziej angażował się w szczegóły, tym mniej czasu miał na kwestie strategiczne. Jego zespół nie mógł podjąć żadnej decyzji bez jego aprobaty, więc czekali na niego z każdym pytaniem. Z czasem pracownicy przestali nawet próbować działać samodzielnie – w końcu szef chciał mieć wszystko pod kontrolą, więc zaczęli to respektować.

Aż któregoś dnia Kamil wylądował na dłuższym zwolnieniu lekarskim, co było zresztą konsekwencją jego stylu pracy. Od tego momentu w firmie zapanował chaos. Zespół, przyzwyczajony, że decyzje podejmuje tylko on, był zagubiony i bezradny. Pracownicy nie wiedzieli, co robić, kto podejmuje decyzje i jak ruszyć z pracą bez aprobaty Kamila. Nawet przy prostych zadaniach, takich jak zamówienie materiałów biurowych, zaczęły się telefony i konsultacje: „A co na to Kamil?”.

Ten przypadek pokazuje, że jeśli pod nieobecność lidera zespół wpada w panikę, to znaczy, że lider nauczył ich… zależności od siebie. Być może nieświadomie, ale skutecznie wyeliminował inicjatywę i odpowiedzialność w zespole, przekazując komunikat: „Nie daję Wam autonomii, bo ja wiem lepiej”. Z perspektywy długoterminowej takie podejście ogranicza rozwój pracowników i sprawia, że lider staje się jedynym punktem decyzyjnym, a nie mentorem czy przewodnikiem.

Dobry lider nie przywiązuje ludzi do siebie, ale daje im narzędzia i swobodę do podejmowania decyzji, nawet gdy nie ma go na miejscu. A robi to, umiejętnie zadając dobre, rozwojowe pytania. „Co według ciebie jest sednem problemu?”, „Jakie działania już robiłeś w tej sprawie?”, „Co, z twojej perspektywy, będzie dobrym pierwszym krokiem?”, „Kto najlepiej ci pomoże w tej sprawie?”

W prawdziwym przywództwie chodzi nie o kontrolę, ale o zaufanie i wzmacnianie zespołu – tak, by każdy czuł się odpowiedzialny i samodzielny.

Budowanie kultury otwartości. Lider jako przewodnik.

Na koniec warto zapamiętać, że dobry lider to nie tylko ktoś, kto „kieruje zespołem”, ale ktoś, kto wspólnie z nim odkrywa najlepsze drogi do celu. Feedback jest narzędziem, które umożliwia taką podróż. Jeśli dajesz informacje zwrotne w sposób szczery, empatyczny i otwarty, zyskujesz coś więcej niż efektywność – budujesz relacje oparte na zaufaniu.

Michał z naszej historii nauczył się, że unikanie trudnych rozmów nie rozwiązuje problemów. Kamil z pewnością będzie musiał zrewidować swój styl zarządzania dla dobra zespołu i dla swojego zdrowia. Jeśli chcesz, by Twój zespół osiągał szczyty, musisz być przewodnikiem, który jasno mówi, którędy prowadzi droga, ale też słucha uwag innych. Bo jak mawiają doświadczeni podróżnicy: „Mapa to nie wszystko – ważne, żeby słuchać towarzyszy podróży”.

Lider jako mistrz komunikacji

Lider jako mistrz komunikacji

Autor: Dorota Mejri

Komunikacja to jeden z najważniejszych filarów w pracy lidera, a jej jakość bezpośrednio wpływa na efektywność zespołu, zaufanie między jego członkami oraz gotowość do wspólnego realizowania celów.

Efektywna komunikacja jest czymś więcej niż tylko przekazywaniem informacji – jest wyjątkowym i mocnym narzędziem, budującym zrozumienie, kulturę pracy, a przede wszystkim otwartość w zespole.

Jak zauważa Simon Sinek, liderzy muszą nie tylko komunikować cele, ale również inspirować i angażować pracowników w ich realizację. Celem komunikacji jest w końcu nie tylko to, by pracownicy wiedzieli, co mają zrobić, ale by zrozumieli, dlaczego to robią.

W pracy lidera komunikacja staje się zatem pomostem pomiędzy wyzwaniami operacyjnymi a potrzebami ludzi, co szczególnie dobrze widać w sytuacjach, kiedy organizacja stawia czoła trudnym zmianom lub przechodzi poważną transformację.

Dlaczego komunikacja jest ważna?

Współczesne zespoły są złożone, łączą ludzi o różnych stylach myślenia, doświadczeniach zawodowych, wieku czy pochodzeniu kulturowym. Amy Edmondson w swojej książce Firma bez strachu podkreśla, że liderzy muszą umieć tworzyć środowisko, w którym pracownicy czują się bezpiecznie i mogą otwarcie wyrażać swoje opinie. Tego rodzaju otwarta przestrzeń komunikacyjna pozwala przezwyciężyć naturalne bariery wynikające z różnic indywidualnych oraz tworzy fundament do współpracy opartej na zaufaniu.

Komunikacja pełni także kluczową rolę w osiąganiu wyznaczonych celów. Liderzy, którzy potrafią jasno określać oczekiwania, wzmacniają zaangażowanie pracowników, ponieważ pracownicy rozumieją nie tylko co mają zrobić, ale również, dlaczego i jak ich praca przyczynia się do ogólnego sukcesu organizacji. Im bardziej transparentna i regularna komunikacja lidera z zespołem, tym mniejsze jest ryzyko frustracji, nieporozumień i konfliktów wynikających z niedoinformowania.

Informacja zwrotna – klucz do rozwoju i zaangażowania pracowników

Jednym z najistotniejszych narzędzi komunikacyjnych lidera jest informacja zwrotna.

Kim Scott, autorka niezwykle inspirującej książki Szef wymagający, szef wyrozumiały, podkreśla, że skuteczna informacja zwrotna powinna łączyć szczerość z empatią. Wielu szefów ma z tym kłopot i balansują oni pomiędzy rujnującą empatią     a raniącą agresją. Rujnująca empatia to ograniczanie szczerości dla utrzymania dobrej atmosfery i samopoczucia szefa        i podwładnych. Raniąca agresja to bezpośrednia konfrontacja bez empatii. Kim Scott przekonuje, że tylko radykalna szczerość może zapewnić skuteczne zarządzanie bez utraty ludzkiego oblicza przez lidera. Takie podejście pozwala na konstruktywne kształtowanie zachowań i rozwój pracowników, wzmacniając ich poczucie wartości i motywację do dalszej pracy. Informacja zwrotna staje się tym skuteczniejsza, im bardziej jest zrozumiała i konkretna – powinna odnosić się do zachowań, a nie do osoby, by była odbierana jako wsparcie, a nie krytyka.

Informacja zwrotna to także docenianie pracowników, mówienie o tym, co robią dobrze i w jaki sposób to co robią wspiera zespół i organizację. Lider, który stosuje regularne, konstruktywne docenianie wysiłków pracowników, buduje ich poczucie przynależności i wspólnej odpowiedzialności za sukces zespołu. Takie docenienie może polegać nie tylko na pochwałach, ale również na dostrzeganiu potencjału pracowników i wspieraniu ich rozwoju. Jak zauważa Simon Sinek, docenienie           i zrozumienie wysiłków innych to fundament budowania zaangażowania – im bardziej pracownicy czują się zauważeni, tym większą mają motywację do realizacji powierzonych zadań i celów.

Komunikacja jako narzędzie korygowania zachowań i rozwiązywania konfliktów

W każdym zespole nieuniknione są konflikty i różnice zdań. Patrick Lencioni, opisując pięć dysfunkcji pracy zespołowej, zwraca uwagę, że konflikty mogą stanowić wartościowy element pracy zespołowej, pod warunkiem, że są zarządzane         w sposób konstruktywny.

Komunikacja lidera w sytuacji konfliktu powinna pozwalać na wyrażenie opinii zainteresowanych stron, a także na szukanie wspólnego rozwiązania, które będzie akceptowalne dla wszystkich. Lider, który posiada rozwinięte umiejętności komunikacyjne, potrafi tak poprowadzić rozmowę, by była ona budująca i zmniejszała napięcia, zamiast je pogłębiać.

Równie istotne jest korygowanie tych zachowań pracowników, które nie służą realizacji wspólnych celów. Dobra komunikacja w tym zakresie wymaga od lidera umiejętności konstruktywnego podejścia i wskazywania alternatywnych rozwiązań. Przygotowanie się do trudnej rozmowy, w której lider zachowa empatię, pozwala na skuteczne zmiany zachowań, jednocześnie nie zniechęcając pracownika i nie wywołując oporu.

Komunikacja w procesie zmiany – klucz do budowania zaufania i zaangażowania

Zmiany organizacyjne niosą ze sobą szczególne wyzwania, a ich efektywne wdrożenie wymaga w pełni zaangażowanych      i świadomych pracowników. Kiedy pracownicy nie mają pełnej wiedzy na temat tego, co ich czeka, pojawia się opór wynikający z naturalnych obaw przed nieznanym. Dlatego komunikacja w czasie zmiany jest jednym z najważniejszych aspektów pracy lidera. Ludzie potrzebują zrozumieć, co konkretnie się zmienia i jakie konsekwencje to dla nich niesie. Wyjaśnienie, dlaczego dana zmiana jest potrzebna, jak wpłynie na ich codzienne obowiązki i jakie przyniesie korzyści, zmniejsza niepokój i zwiększa gotowość do adaptacji.

Liderzy powinni jasno określić kroki procesu zmiany oraz uświadamiać zespół, jakie trudności mogą dzięki zmianom zostać przezwyciężone i jakich problemów firma może uniknąć.

Jak zauważa Patrick Lencioni, zespoły, które rozmawiają o zmianach jasno i otwarcie, łatwiej akceptują nowe rozwiązania    i potrafią przekształcać opór w konstruktywną współpracę. Kluczem do skutecznej zmiany jest także otwartość lidera na pytania pracowników i włączenie ich w proces zmian. Pracownicy, którzy są zaangażowani i pytani o zdanie, czują się częścią procesu i są bardziej zmotywowani do działania.

Toyota i filozofia Lean Management – przykład skutecznej komunikacji w zmianie

Inspirujący przykład skutecznej komunikacji w czasie zmian dostarcza Toyota i jej filozofia Lean Management. W japońskich firmach zmiany są procesem ciągłym, zakorzenionym w kulturze doskonalenia.  Kaizen, oznaczający „ciągłe doskonalenie”, opiera się na podejściu, które zakłada aktywne angażowanie pracowników we wdrażanie usprawnień i eliminację marnotrawstwa. Pracownicy Toyoty na każdym poziomie mają prawo zgłaszać swoje pomysły i opinie dotyczące procesów, które mogą być poprawione. Zgodnie z filozofią Lean, to właśnie pracownicy wykonujący codzienną pracę najlepiej wiedzą, jakie usprawnienia są potrzebne, by osiągnąć lepsze rezultaty.

Toyota stosuje też szeroką komunikację w zakresie zmian, w której liderzy tłumaczą zarówno co się zmieni, jak i dlaczego. Dzięki temu pracownicy wiedzą, jakie korzyści przyniosą nowe rozwiązania, jakich problemów mogą dzięki nim uniknąć oraz jak nowe standardy przyczynią się do zwiększenia efektywności pracy. Taka strategia zmniejsza opór, ponieważ zmiany są postrzegane jako wartościowe i wynikające z rzeczywistych potrzeb zespołu, a nie jako decyzje narzucone z góry.

 

Komunikacja jako sposób na usamodzielnianie pracowników, odciążenie lidera i rozwój zespołu.

Kolejnym wyzwaniem w pracy lidera jest odpowiednie balansowanie między zadaniami, które może wykonać osobiście,    a tymi, które powinien delegować. Wiele osób na stanowiskach kierowniczych doświadcza sytuacji, w których pracownicy często zwracają się do nich z pytaniami dotyczącymi szczegółów wykonywanych zadań, nawet jeśli mogliby poradzić sobie samodzielnie. Problem ten wynika czasem z braku pewności pracowników, ale nierzadko wynika również ze sposobu,       w jaki lider komunikuje się z pracownikami i reaguje na ich pytania. Pracownicy, którzy stale uzyskują szczegółowe instrukcje od lidera, mają mniejsze poczucie odpowiedzialności za swoje działania i mniej chętnie podejmują inicjatywę.

Aby temu zaradzić, warto wykorzystać koncepcję Kena Blancharda, w której autor podpowiada, jak zarządzać zadaniami, które niepotrzebnie przechodzą na lidera z inicjatywy pracowników. Zadania, które należy wykonać, Blanchard nazywa metaforycznie „małpami”, podkreślając ich niezwykłą wprost zdolność, do wspinania sią na wyższe poziomy zarządzania, pomimo, że pracownicy operacyjni mogą je rozwiązać samodzielnie.  Zachęca, aby lider nauczył się odpowiednio reagować na próbę przekazania mu takiego zadania, zadając pracownikom pytania, zamiast dostarczać gotowych rozwiązań. Zadawanie pytań takich jak: Co sądzisz o tej kwestii? W jaki sposób to wpływa na twoją pracę? Co jest kluczowym problemem? Jakie mogą być konsekwencje tej sytuacji? Jakie rozwiązania widzisz? Co już robiłeś w tej sprawie? Co według ciebie będzie najlepszym krokiem? Kto jeszcze może ci w tym pomóc? skłania pracowników do samodzielnego myśleniao rozwiązaniach i brania odpowiedzialności za swoje działania. Dzięki temu lider nie tylko ma więcej czasu na bycie liderem, ale też wspiera rozwój samodzielności i kompetencji pracowników, co przekłada się na ich większe zaangażowanie.

Takie podejście buduje kulturę odpowiedzialności i sprawia, że pracownicy nie tylko uczą się podejmować decyzje, ale także zyskują większe poczucie własnej wartości i kompetencji. Tego rodzaju usamodzielnianie pracowników to inwestycja w przyszłość zespołu – im bardziej każdy członek zespołu jest pewny swoich działań i kompetencji, tym bardziej zespołowa praca staje się efektywna i dynamiczna.

Jak rozwijać kompetencje liderów w zakresie komunikacji?

Czy umiejętność komunikacji jest czymś, z czym się rodzimy, czy raczej kompetencją, którą możemy rozwijać? Chociaż niektórzy ludzie wykazują naturalne predyspozycje do nawiązywania kontaktów i precyzyjnego wyrażania myśli, skuteczna komunikacja to umiejętność, którą można i należy rozwijać poprzez praktykę i refleksję. I to jest dobra wiadomość dla liderów.

Pierwszym krokiem w rozwoju skutecznego stylu komunikacyjnego jest samoświadomość i poznanie własnego potencjału, nawyków i zasobów. Lider powinien regularnie analizować swoje działania i szukać odpowiedzi na pytania, co działa, a co można ulepszyć.

Aby poprawić swój styl komunikacji, lider powinien zastanowić się nad pytaniami: W jaki sposób się komunikuję? Jak to wpływa na ludzi wokół mnie? Dlaczego przekazuję informacje w określony sposób? Co powinienem zmienić? Jaki może być pierwszy krok? Czego mogę robić więcej? Czego warto robić mniej?   Czego powinienem unikać? Co powinienem zacząć robić? Dzięki takiej refleksji lider staje się bardziej świadomy swoich mocnych stron oraz obszarów do poprawy. Następnie warto wyznaczyć konkretne kroki działania, czyli co warto kontynuować, co zmienić, a co zakończyć.

Oprócz takiej samodzielnej refleksji, warto rozwijać w sobie gotowość do przyjmowania informacji zwrotnych od innych. Spojrzenie na własne zachowania z perspektywy osób, z którymi się pracuje, wymaga odwagi i otwartości, ale przynosi nieocenione korzyści. Dlatego dobrym nawykiem lidera jest regularne pytanie pracowników, o to co im służy       w jego stylu komunikacji, a co powoduje problemy we współpracy. Taki krok pozwala liderowi zidentyfikować swoje mocne strony i obszary do poprawy, które z perspektywy jego zespołu mogą wyglądać zupełnie inaczej niż z jego własnej.

Gotowość wysłuchania opinii innych świadczy o dojrzałości lidera i jego prawdziwej otwartości na rozwój. Jest to również forma budowania zaufania – gdy lider prosi o szczerą informację zwrotną, tworzy przestrzeń, w której pracownicy czują się bardziej zaangażowani i docenieni. Przykładowo, pytania takie jak: Co w mojej komunikacji pomaga ci lepiej realizować zadania? Jakie moje zachowania utrudniają ci pracę? pokazują, że liderowi zależy na jakości współpracy i jest otwarty na usprawnienia. Tego rodzaju feedback pomaga liderowi nie tylko rozwijać swoje umiejętności, ale również lepiej odpowiadać na potrzeby zespołu i skuteczniej budować relacje oparte na zaufaniu.

Liderzy, którzy potrafią przyjąć i konstruktywnie zareagować na informacje zwrotne, także te negatywne, stają się wzorem do naśladowania i wspierają kulturę otwartego dialogu w całej organizacji.

Podsumowanie

W codziennej pracy lidera wiele zależy od komunikacji. Zaryzykuję stwierdzenie, że prawie wszystko. To wyjątkowa umiejętność, pełna subtelnych niuansów, które decydują o tym, czy zespół poczuje się doceniony i zmotywowany, czy może odwrotnie – zniechęcony.

Dlatego warto inwestować w rozwój tych umiejętności, stosując zasadę ciągłego doskonalenia także do siebie samego. Czasami wystarczy mała zmiana, by efekt pracy był odczuwalny na każdym poziomie organizacji.

Ostatecznie to, jak lider komunikuje się ze swoim zespołem, ma ogromny wpływ na jego sukces. Warto więc traktować rozwój umiejętności komunikacyjnych jako inwestycję, która każdego dnia przynosi realne efekty, tworząc środowisko sprzyjające rozwojowi i osiąganiu celów.

Literatura wzmiankowana w artykule:

Amy C. Edmondson, Firma bez strachu. MT Biznes, Warszawa 2021

Simon Sinek, Liderzy jedzą na końcu. Helion, 2015

Kim Scott, Szef wymagający i wyrozumiały. Jak skutecznie zarządzać, nie tracąc ludzkiego oblicza. MT Biznes, Warszawa 2019

Patric Lencioni, Pięć dysfunkcji pracy zespołowej. Opowieść o przywództwie. MT Biznes, Warszawa 201

Blanchard, W Oncken, H. Burrows, Jednominutowy menedżer spotyka małpę. MT Biznes, Warszawa 2019

Bezpieczeństwo psychiczne. Modny trend w firmach, czy konieczność w czasach niepewności?

Bezpieczeństwo psychiczne. Modny trend w firmach, czy konieczność w czasach niepewności?

 

Kiedy używamy słowa bezpieczeństwo w kontekście organizacji, to najczęściej pierwsze skojarzenia dotyczą warunków pracy, odzieży ochronnej, standardów zabezpieczających przed wypadkiem i być może charakterystycznego licznika dni bez wypadku. Ale o bezpieczeństwie możemy mówić także w kontekście psychologicznym, ponieważ stanowi ono ważny składnik kultury organizacyjnej.

Organizacje, których kultura pozwala pracownikom bezpiecznie wyrażać wątpliwości, przedstawiać pomysły, zadawać pytania, przyznawać się do błędów i podejmować ryzyko, znacznie lepiej radzą sobie we współczesnym, turbulentnym świecie. Nie da się bowiem efektywnie rozwijać organizacji w zmiennym i niepewnym środowisku, kiedy strach blokuje kreatywność, otwartą komunikację i współpracę.

Codzienne wyzwania wymagają od nas, abyśmy łączyli swoje umiejętności i dzielili się wiedzą. Żaden pracownik nie jest w stanie samodzielnie rozwiązywać złożonych problemów i spełniać oczekiwań coraz bardziej wymagających klientów.

Skoro musimy łączyć nasze kompetencje, to powinniśmy dzielić się informacjami, pomysłami i obawami. Może to wymagać odwagi i gotowości do podejmowania ryzyka interpersonalnego.

W jakich sytuacjach możemy mówić o podejmowaniu ryzyka interpersonalnego?

· Mówisz swojemu przełożonemu, że pomylił się w swoich kalkulacjach lub przeoczył jakiś ważny czynnik, który ma wpływ na wynik procesu – ryzykujesz, bo może potraktować to jako podważanie jego autorytetu.

· Przyznajesz się, że czegoś nie wiesz, nie umiesz, nie rozumiesz – ryzykujesz, bo możesz narazić się na złośliwe komentarze i negatywną ocenę.

· Dzielisz się swoimi wątpliwościami – ryzykujesz, bo ktoś może powiedzieć, że podważasz sens działania i nie angażujesz się dostatecznie.

· Zadajesz pytanie, bo chcesz lepiej zrozumieć zagadnienie – ryzykujesz, że ktoś może odebrać to jako krytykowanie jego pomysłu.

· Mówisz, że według Ciebie cele są nierealistyczne – ryzykujesz, bo ktoś może potraktować to jako sianie fermentu w zespole.

· Przyznajesz się do błędu – ryzykujesz, bo ktoś może się zezłościć, ocenić cię lub ukarać.

· Informujesz o zaobserwowanych problemach, nieprawidłowościach, niezadowolonych klientach – ryzykujesz, bo ktoś może poczuć się bardzo zawiedziony, że sytuacja nie wygląda idealnie i nie będzie mógł się pochwalić najlepszymi wynikami w regionie.

· Przedstawiasz swój, jeszcze niedopracowany pomysł – ryzykujesz, bo ktoś może cię skrytykować, wyśmiać lub zignorować.

Jeśli ryzyko, związane z otwartym mówieniem o swoich obawach, pomysłach i niepowodzeniach jest wysokie, ludzie będą milczeć wtedy, kiedy powinni mówić. Jeśli ludzie nie czują się bezpiecznie pod względem psychicznym, nie będą ryzykować wszystkich negatywnych konsekwencji i raczej zatrzymają dla siebie, to co myślą aniżeli zaryzykują utratę szacunku, komfortu lub stanowiska.

Jakie mogą być tego skutki dla firmy?

·       Jeśli nie zwrócisz przełożonemu uwagi, że się pomylił w swoich kalkulacjach, może się okazać, że w kluczowym momencie zabraknie materiałów, ludzi lub środków do prawidłowej realizacji procesu.

·       Jeśli nie przyznasz się, że czegoś nie umiesz, to będziesz udawał, że wszystko jest OK. Takie udawanie będzie cię kosztować sporo energii, czasu, a być może będzie niebezpieczne dla zdrowia i życia innych pracowników.

·       Jeśli nie podzielisz się swoimi wątpliwościami, to zespół nie weźmie ich pod uwagę i nie będzie miał możliwości przygotowania się na potencjalne problemy w przyszłości.

·       Jeśli nie zadasz pytania, by zrozumieć zagadnienie, to go nie zrozumiesz, nie będziesz się angażował, albo będziesz uważał, że się nie nadajesz.

·       Jeśli nie pokażesz, dlaczego cele są nierealistyczne, być może pracownicy, którzy je będą realizować będą uciekać się do nieetycznych praktyk, żeby je zrealizować. (Pracownicy jednego z banków, aby zrealizować nierealistyczne cele sprzedażowe, zakładali fikcyjne konta, prosili znajomych, żeby takie zakładali oraz oszukiwali klientów, informując ich o konieczności zakupów produktów w pakiecie).

·       Jeśli nie przyznasz się do błędu nie będzie szansy, żeby go naprawić i wyciągnąć z tej sytuacji wniosków na przyszłość.

·       Jeśli nie będziesz informował o problemach, zamiatał je pod dywan i przedstawiał nieprawdziwe dane, nie będzie szans na usprawnienia i rzetelne analizy. Planowanie w oparciu o nieprawdziwe dane, może doprowadzić do poważnych problemów.

·       Jeśli nie będziesz przedstawiał pomysłów, nie będzie szans na rozwój i usprawnienia.

W kulturze otwartości nie chodzi o to, żeby zawsze było miło i komfortowo. Chodzi przede wszystkim o szczerość, ożywioną dyskusję i konstruktywną niezgodę. Dzięki temu możliwe są wysokie standardy działania, a pracownicy stawiają wymagania sobie i innym. Zwiększa się też gotowość do podejmowania ryzyka i eksperymentowania.

O tym, jak budować taką kulturę, mówimy w trakcie naszej Akademii Menedżera.