autor: Dorota Mejri

 Sala konferencyjna w firmie „SEBST” stopniowo zapełniała się ludźmi. Wiktor – kierownik produkcji siedział już na swoim miejscu, nerwowo przeglądając ostatnie wyniki i poziom realizacji planów. Nie był zadowolony. Zresztą napięcie udzielało się wszystkim. Właśnie ogłoszono stan epidemii, co sprawiło, że ludzie zaczęli z niepokojem przyglądać się sobie nawzajem. W firmie krążyło wiele plotek, część załogi obawiała się o swoje miejsca pracy. Ale byli też tacy, którzy przejawiali niezwykły w tej sytuacji stoicki spokój, czym wywoływali irytację tych bardziej nerwowych. Wiktor uważał się za człowieka opanowanego, ale ostatnie dni także jemu dały się mocno we znaki.

– „Wiktor, musimy pogadać” – słowa jednego z liderów, który właśnie wszedł do sali, wyrwały Wiktora z jego rozmyślań.

– „Co się znowu dzieje Jacek?” – w tonie głosu Wiktora dało się wyczuć rozdrażnienie.

– „Hania zasłabła przy maszynie, nie wiem, czy wpisać to jako wypadek przy pracy, czy nic nie pisać… sam już nie wiem, jak będzie lepiej” – Jacek wyglądał na bardzo zmęczonego.

– „Jak to zasłabła? Tak nagle? Coś się stało?” – dopytywał Wiktor

– „Nie wiem co się dzieje. Na moim wydziale ludzie zaczęli panikować. Boją się, że się pozarażają. Hania chyba się za mocno przejęła. Połowa dziewczyn nie przyszła do pracy, są na urlopach. Hania pracuje więcej niż zwykle.”

– „Same problemy Jacek” – Wiktor pokazał Jackowi raport „Nasi dostawcy z Włoch nie dostarczyli nam części. Nie damy rady z produkcją. Wczoraj całą noc nie zmrużyłem oka. Totalny chaos.”

Do sali weszła Ilona, kierowniczka HR. Rozejrzała się szybko i podeszła do Wiktora.

– „Wiktor, ludzie pytają czy dostaną planowane podwyżki. Miały być miesiąc temu.”

– „Ilona, jakie podwyżki, wiesz co się dzieje?” – Wiktor rozłożył bezradnie ręce.

– „Szczerze mówiąc nie wiem. I nie wiem, co mam ludziom powiedzieć. Wiesz jak jest. Chłopaki na magazynie chodzą wkurzeni i mówią, że nie będą pakować zamówień na nowe palety, bo to dwa razy więcej roboty niż poprzednio. Mówią, że jakiś idiota to wymyślił i że poprzednio było lepiej. I chcą więcej pieniędzy za nadgodziny” – Ilona była bardzo przejęta.

– „Ilona- westchnął Wiktor- o nadgodzinach to w tej chwili możemy zapomnieć. Jeśli nie przyjedzie dostawa z Włoch będziemy stać jak ta lala. A wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że nie przyjedzie.”

– „Cichooo – przerwał rozmowę Jacek – dyrektor przyszedł.

Do sali wszedł wysoki mężczyzna w średnim wieku. Przywitał się uściskiem dłoni z najbliżej siedzącymi i zajął centralne miejsce przy stole. Był człowiekiem charyzmatycznym, ale skromnym, dlatego cieszył się dużym szacunkiem wśród załogi. Nie zawsze jednak tak było, ale to zupełnie inna historia. Dzisiaj dyrektor stanął przed zespołem swoich menedżerów i zaczął do nich mówić spokojnym, pewnym głosem. 

– „Moi drodzy. Znaleźliśmy się w nowej sytuacji. Można powiedzieć, że obudziliśmy się w nowej rzeczywistości. Czy mogliśmy przewidzieć taki obrót spraw?  Tego nie wiem, choć wydaje mi się, że mało kto w naszych analizach strategicznych brał pod uwagę epidemię”

Po tych słowach po sali przebiegł pomruk zrozumienia.

– „Ale nie możemy tracić z oczu naszej wizji i naszych celów – kuntynuował dyrektor – Musimy jednak zmienić nasz sposób działania. Kryzys, który się pojawił może nas zmieść z powierzchni ziemi albo może stać się dla nas szansą na nowe otwarcie. Może zniszczyć nasze plany, albo pomóc nam wprowadzić zmiany, których do tej pory wprowadzić nie mogliśmy. Nie mam jeszcze gotowego pomysłu ani planu, dlatego potrzebuję Waszej pomocy. Mam pewne przemyślenia, którymi chcę się z Wami podzielić, a potem zastanowimy się wspólnie co robić dalej” .

Oczy wszystkich były skierowane na dyrektora. Nie dało się ukryć, że każdy, bez wyjątku, oczekiwał, że to spotkanie będzie w jakiś sposób przełomowe i przynajmniej uspokoi obawy większości o przyszłość firmy.

„Podzielę się z Wami przemyśleniami na temat obecnej sytuacji – kontynuował dyrektor – tym, co w moim przekonaniu może nam pomóc przejść przez ten kryzys.                                                                                                                                .           Po pierwsze ludzie potrzebują poczuć się bezpiecznie, żeby móc efektywnie pracować oraz nie tracić czasu i energii na niepotrzebne domysły i rozważania.Dlatego proszę dział BHP i kierownika jakości o dostosowanie procedur bezpieczeństwa, zakup niezbędnych środków i przeszkolenie pracowników, w jaki sposób mają ich przestrzegać. Musimy działać dyrektywnie, ale z empatią. Pamiętacie, jak rozmawialiśmy kiedyś o rozwoju zespołów w organizacji. Wspomniałem wtedy, że rozwijają się one do coraz większej samodzielności i my liderzy mamy im w tym pomagać. Ale w sytuacji kryzysu następuje coś w rodzaju regresu. Ludzie czują się na tyle niepewnie, że oczekują od swoich liderów większej dyrektywności. Musimy zatem, przynajmniej na początku zapewnić im większe poczucie bezpieczeństwa poprzez nasze decyzje i wskazówki. Na tyle na ile to będzie możliwe, bo przecież sami nie wiemy do końca jak działać w tej sytuacji. Pamiętajcie, że strach sprawia, że włącza się u nas mechanizm walka – ucieczka, a ludzie zaczynają koncentrować się na własnym przetrwaniu. Jeśli każdy będzie się koncentrował na sobie, to nie przetrwamy. To jest moment, kiedy rzeczywistość mówi do Ciebie – „Liderze sprawdzam”. Nie jest sztuką być liderem, kiedy wszystko idzie gładko. Być może wtedy nawet nie wiesz, czy rzeczywiście jesteś liderem. – W tym momencie dyrektor zamyślił się na chwilę, zapanowała cisza, której nie zakłócało nic, oprócz pracy klimatyzatora – Sztuką jest być liderem – kontynuował dyrektor – gdy ciężko, trudno i pod górę. Macie być dla swoich ludzi opoką. Nie możecie się nad sobą użalać i panikować. Pamiętajcie, że ludzie na Was patrzą, liczą na Was. Bądźcie dla nich źródłem pewności, a nie dodatkowych problemów. Wspierajcie ich. Nie pozwólcie, żeby kultura strachu opanowała naszą organizację. Przekuwajcie strach w odwagę. Pamiętajcie, że wszyscy jedziemy na tym samym wózku, albo, jak kto woli, gramy do jednej bramki. Nie ma myślenia „mój dział”, „twój dział”. Jesteśmy my. Na zewnątrz może panować chaos, ale wewnątrz naszej organizacji mamy czuć się bezpiecznie. Dlatego będziemy zadawać sobie i innym pytania:

  • Czego potrzebujesz by czuć się bezpiecznie i realizować swoje zadania?
  • Jak mogę Ci w tym pomóc?
  • Co możesz zrobić, żeby pomóc innym czuć się bezpiecznie i realizować zadania?
  • Jak Ty możesz pomóc innym?                                                                                                                                                                                                                                              

Pierwsze dwa pytania są po to, żeby poznać obawy i potrzeby innych. Dwa kolejne, żeby pokazać innym ich odpowiedzialność. Musimy oduczyć siebie i innych postawy roszczeniowej i skupienia tylko na własnych problemach. Zadawajcie te pytania sobie, swoim pracownikom, innym zespołom. Zadawajcie je także mnie. 

Myślcie o tym, jak wasze zachowanie wpływa na innych. Tak, tak, zacznijcie zmiany od siebie. Przede wszystkim podważajcie swoje założenia. Ostatnio słyszałem rozmowę dwóch kierowników zmiany, którzy zastanawiali się w jaki sposób opracować instrukcje stanowiskowe dla stalowni. Jeden z nich skwitował dyskusje zdaniem: „Z nimi się nie uda, oni wolą, żeby tego nie rysować”. Podszedłem do nich i zapytałem:” Skąd to wiecie? Wiecie czy zgadujecie?”. Nie działaj pod wpływem założeń. Sprawdź jakie są fakty, pytaj. A jeśli odkryjesz, że robisz założenia, które niczemu nie służą, zadaj sobie pytania:

  • Jak inaczej mogę pomyśleć o tej sytuacji?
  • Czego się mogę z niej nauczyć?
  • Co zrobię?
  • W jaki sposób mogę zamienić obecną sytuację na sytuację wygrana – wygrana?                                                               Wiem, że macie wiele wyzwań i po ludzku boicie się o przyszłość waszą, waszych ludzi i waszych rodzin. Ja też mam obawy. Też się boję. Wierzę jednak, że razem damy radę pokonać ten kryzys.Teraz zapraszam was do rozmowy. Pamiętajcie, że mamy się nawzajem wspierać i znaleźć rozwiązania dla pojawiających się problemów”.

Kto ma pierwsze pytanie?